mamiko

Mamiko Ueyama: Dwa światy, dwie ojczyzny

08.01.2015

Tagi: Chopin, fortepian, japonia, muzyka, warszawa,

Japońska pianistka Mamiko Ueyama przybyła do Europy – ośrodka muzyki klasycznej, żeby doskonalić swój warsztat oraz wnikliwie poznać twórczość ulubionego kompozytora, Fryderyka Chopina. Rozpoczęła swoje życie w Polsce, poszukując własnego „dźwięku”, tu zrealizowała się również jako mama i żona. Potrafi doskonale pogodzić pracę pianistki z obowiązkami domowymi – oba obszary są dla niej tak samo ważne.

Swoją przygodę z muzyką rozpoczęła w wieku 3 lat, już wtedy wykazywała ponadprzeciętny talent do grania. Ukończyła Akademię Muzyczną w Osace w klasie fortepianu.  Wielokrotnie występowała z recitalami oraz jako solistka w Opera House w Osace. W 1993 r. została finalistką konkursu Japońskiego Stowarzyszenia Pianistów Pedagogów otrzymując nagrodę specjalną. Rok później na Koncercie Młodych Talentów w Japonii zdobyła nagrodę specjalną za wykonanie utworów Karola Szymanowskiego. W 1997 r. przyjechała do Polski na trzyletni staż podyplomowy, który odbyła na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W tym roku minie 18 lat od czasu, od kiedy zamieszkała w Polsce. Już za kilka lat jej warszawskie życie będzie trwało dłużej niż życie w Japonii. Mamiko posiada obywatelstwo japońskie, ale dla niej ojczyzną jest również Polska.

Jej wykonania przenoszą do niesamowitego świata dźwięków polskiego romantyzmu, które poruszają emocje i wyobraźnię słuchacza. Jej gra wyróżnia się delikatnością, wspaniałą biegłością i umiejętnością łączenia wirtuozerii z liryką, rozmachu z prostotą, zadumy z wdziękiem. Podczas jej koncertów słuchaczom towarzyszą wielkie emocje, a każdy występ zwieńczony jest długimi owacjami na stojąco.

Kiedy zrodziło się w Tobie pragnienie, by grać? Swoją przygodę z muzyką rozpoczęłaś w wieku 3 lat. Opowiesz, jak to było?

Mamiko Ueyama: Byłam nieco zamkniętym dzieckiem, wszystkiego bardzo się wstydziłam, szczególnie rozmów z innymi. Moja mama chciała coś z tym zrobić i postanowiła, że zacznę uczyć się gry na fortepianie. Granie bez użycia słów miało mnie bardziej otworzyć i faktycznie to było dla mnie dobre. Tak się zaczęła moja przygoda z muzyką.

Czy w Twoim rodzinnym domu był fortepian?

Moi rodzice nie grali, nie są muzykami, ale w domu były małe organy, wcześniej trochę na nich pogrywałam, a kiedy zaczęłam profesjonalnie uczyć się gry, rodzice kupili mi pianino.

Twój talent ujawnił się jak byłaś małą dziewczynką?

Tak.

Miałaś już wtedy swoich ulubionych kompozytorów, których słuchałaś?

Wtedy moja nauczycielka zawsze polecała słuchać nie tylko utworów fortepianowych, ale przede wszystkim symfonii, wykonań koncertowych – słuchałam najczęściej symfonii Mozarta i koncertów fortepianowych.

Odbyłaś  trzyletni staż podyplomowy w Polsce, który ukończyłaś z oceną celującą. Od tego czasu swoją karierę muzyczną związałaś z naszym krajem. Co sprawiło, że nazywasz Polskę swoją „drugą ojczyzną”?

W Polsce bardzo dobrze się czuję. Plan był taki, że miałam tu być tylko tymczasowo – studiować 3 lata, a po odbytym stypendium wrócić do Japonii i tam pracować. Ale plany się trochę zmieniły, chciałam tu zostać i dalej się uczyć. W tym kraju czułam się dobrze, blisko związałam się z Polską. Tu też poznałam swojego męża i zostałam. Raz na jakiś czas wracam do Japonii. I za każdym razem, kiedy samolot ląduje, a ja wychodząc z lotniska wdycham wilgotne powietrze czuję, że wróciłam do domu. Takie samo uczucie towarzyszy mi, kiedy jestem z powrotem w Polsce. Gdy usłyszę w samolocie komunikat w języku polskim, wtedy również czuję, że wróciłam do domu. Ale z drugiej strony, mam nieodparte wrażenie, że nie należę do żadnego z tych miejsc. Ludzie często mnie pytają, czy nie tęsknię za Japonią albo czy nie chcę wrócić do swojego kraju. Szczerze mówiąc, nie. Bardzo tęsknię za rodziną i rodzicami, ale nie mogę wyobrazić sobie, że przeniosę do Japonii całe swoje życie.

Co wiedziałaś o Polsce i Warszawie zanim się tutaj przeniosłaś? Znałaś tylko muzykę Chopina czy miałaś również jakąś wiedzę o kraju do którego jedziesz?

Raczej nie wiedziałam nic oprócz Chopina. Wiedziałam, że jego serce spoczywa w kościele św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu i że w stolicy Chopin spędził część swojego życia. Wiedziałam też, że na Tamce jest muzeum Fryderyka Chopina, a obok przy ul. Okólnik Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina.  Moi znajomi w Japonii, którzy są muzykami, oczywiście znają Polskę, bo jest związana z Chopinem, ale ci, którzy nie są muzykami zawsze mnie pytali przed moim wyjazdem do Polski, „Polska? Gdzie to jest? Co tam jest?” A już teraz dużo się zmieniło. W Japonii w telewizji często kręci się filmy dokumentalne o Polsce, jeden z japońskich seriali filmowali w Polsce, więc Polska robi się bardziej modna w Japonii.

Co podczas pierwszego pobytu w Polsce było najbardziej zaskakujące? Jakie wrażenie zrobiła na tobie Warszawa?

Kiedy byłam w Japonii, wydawało mi się, że europejski krajobraz, piękne kościoły i budynki to tylko świat z książek. Dlatego jak zaczęło się moje życie w Polsce, byłam bardzo zaskoczona tym, co widziałam, co słyszałam, dużo tu było dla mnie świeżości. Sporo spacerowałam po mieście, po parkach i lasach.

Jakie były największe różnice pomiędzy życiem w Japonii a tutaj?

Te kraje na pewno różnią się od siebie, jak każdy kraj ze sobą. W moim odczuciu Polacy są bardziej otwarci, żyją bardziej swobodnie. Mówią, co myślą.

Co sprawiło, że najchętniej grasz utwory Chopina? W Twoim repertuarze jest dużo utworów tego romantycznego kompozytora.

Przyjechałam do Polski, żeby nauczyć się grać muzykę Chopina. Jego twórczość bardzo mnie fascynowała, zawsze jak gram Chopina, to wtedy uwagę skupiam na wydobyciu dźwięku. Chcę na nim bazować, gdyż on odzwierciedla on oddaje cały przekaz twórczości Chopina.

mamiko

Mamiko Ueyama przy fortepianie. Fot. Archiwum Prywatne

No właśnie. Twoja muzyczna interpretacja wiernie odzwierciedla  polską muzykę romantyczną, jest w niej dużo siły i emocji. Twoje wykonania przywodzą na myśl polskie wierzby, przenoszą słuchaczy na mazowieckie pola, łąki, a niekiedy też na paryskie salony, gdzie podczas emigracji przebywał Chopin. W Twoich dźwiękach jest niezgłębiona ilość przekazów, barw, uczuć i emocji. Czy mogłabyś nas trochę wprowadzić w swój proces twórczy? W jaki sposób  wydobywasz te dźwięki?

Uważam, że najważniejszą rzeczą dla pianistów jest właśnie „dźwięk”. Tak naprawdę można dotknąć serca i duszy najgłębiej poprzez „dźwięk”. W mojej głowie jest dźwięk, który chce osiągnąć i staram się zawsze do tego dążyć. Praca, która polega na szukaniu tych dźwięków,  jest bardzo zajmująca i trudna, ale jednocześnie piękna i fascynująca, po to ja gram, to mój cel. Poprzez pracę szukam takich „dźwięków”, które odzwierciedlą duszę i zaciekawią słuchacza na tyle, by chciał czuć się zaproszonym do innego, osobistego świata. Każdej nocy, gdy moja rodzina i miasto już śpią, zaczyna się moja podróż w poszukiwaniu takiego „dźwięku” przy fortepianie. Tę chwilę, kiedy istnieję tylko ja i fortepian, lubię najbardziej.

Czy można nauczyć się całego utworu, wyobrażając sobie grę na klawiaturze?

Zdecydowanie tak. Już jako dziecko skomponowałam kilka utworów, taka aranżacja sprawia mi dużo radości.

Jak konkursy pianistyczne, w których brałaś udział, wpłynęły na Twój rozwój artystyczny?

Kilka konkursów, w których brałam udział, były niesamowicie dla mnie istotne. Ważny był dla mnie sam proces przygotowania, od początku do finału. Można się było wiele nauczyć, zainspirować, jak najwięcej brałam dla siebie. Zależało mi, żeby wciąż doskonalić swój poziom wykonawczy i artystyczny.

Jak udaje Ci się łączyć pracę pianistki z obowiązkami domowymi – jak godzisz życie osobiste z życiem artystycznym?

Jestem pianistką, gram, ćwiczę ale zawsze chciałam być kobieta, założyć rodzinę. W moim życiu rodzina jest bardzo ważna, ale granie też, dlatego staram się pogodzić te dwa światy, żadnego nie zaniedbać, chce się sprawdzić zarówno jako pianistka, jak i mama oraz żona.

Twój mąż gra w orkiestrze Opery Narodowej, Ty jesteś pianistką. Czy Wasze artystyczne zawody wpływają jakoś szczególnie na rozwój i wychowanie synka? Interesuje go muzyka klasyczna?

O tak. Oczywiście, że tak. U nas w domu muzyka klasyczna była i jest na porządku dziennym. Mąż od rana do wieczora słucha muzyki, budzimy się z nią i zasypiamy. Synek już jako niemowlę codziennie słuchał muzyki. Dla niego to naturalne, gdyż dorastał przy muzyce i od zawsze był nią otoczony. Teraz ma 7 lat, chodzi do szkoły muzycznej i uczy się gry na fortepianie.

Jakich utworów słuchacie w domu?

Bacha, Beethovena, Brahmsa, Wagnera, oper, koncertów skrzypcowych, fortepianowych oraz różnych symfonii.

Czy jako wykonawca miewasz tremę przed koncertami?

Na pewno tak! Ale nie jest to zła trema, wychodzę z założenia, że  trzeba mieć dobrą tremę, wtedy ona mobilizuje.

Co wydarzy się w najbliższym czasie w Twoim artystycznym kalendarzu?

Nad moim życiem artystycznym czuwa impresariat Go-Arte i wstępnie planujemy koncerty na 2015 r.

Twoje plany i marzenia?

W Polsce mieszkam od 18 lat. Moim celem jest opracowanie większej ilości utworów, chcę skupić się na całości twórczości, żeby jeszcze głębiej poznać chopinowską muzykę. Chopin napisał ponad 200 utworów, a mi jeszcze trochę zostało do nauczenia, zwłaszcza te, które skomponował bardzo wcześnie, albo mniej znane. Niedługo będzie 20 lat, od kiedy przyjechałam do Polski i tu się osiedliłam.  W 2017 r. w rocznicę pobytu w mojej drugiej Ojczyźnie, w hołdzie Chopinowi chciałabym zagrać wszystkie jego utwory. Marzę również o tym, aby publiczność słuchając mojej gry odnalazła „dźwięk” klucz do mojego Świata. Poprzez ten „dźwięk” muzyka splata się i rozwija. I tylko w takiej przestrzeni chcę spędzać czas ze słuchaczami.

A masz w Warszawie swoje ulubione miejsce związane z muzyką klasyczną lub Fryderykiem Chopinem?

Warszawa to dla mnie nostalgiczne miejsce, tu Fryderyk Chopin spędził część swojego życia (Pałac Saski, Pałac Kazimierzowski, Pałac Krasińskich). Mam również sentyment do Żelazowej Woli, gdzie kompozytor przyszedł na świat. Bardzo lubię Śródmieście, szczególnie okolice Teatru Wielkiego, gdzie często przebywam, ul. Senatorską, Moliera i Kozią. Te miejsca przypominają o dawnej Warszawie, którą znam z fotografii.

Twoje ulubione miejsce do spędzania wolnego czasu

Często bywam z rodziną w Łazienkach. Lubię tam spacerować na każdą porę roku.

Co mogłoby w Warszawie funkcjonować lepiej? Za co to miasto lubisz, a co Cię w nim najbardziej denerwuje.

Nie ma takiej rzeczy, która mi się nie podoba. Lubię Warszawę za to, że tak dynamicznie się rozwija, że jest tyle miejsc, gdzie można kulturalnie spędzić czas.

Czy brakuje Ci czegoś co miałaś w swoim rodzinnym mieście?

Nie, nie odczuwam żadnych braków.

mimiko

Mamiko Ueyama z rodziną. Fot. Archiwum Prywatne