DSC_3795ddd

Joanna i Paulina: Cyfrowe Archiwum Bemowa

10.02.2015

Tagi: Babice, Bemowo, warszawa, Wola,

Bemowo – jedno z najmłodszych i największych blokowisk w Warszawie. Jego historia nie była dotąd udokumentowana. Sprawę postanowiły wziąć w swoje ręce Paulina i Joanna. Stworzyły archiwum pokazujące jak na dawnych polach i lotnisku do życia rodzi się nowa dzielnica. Dzielnica, którą obecnie zamieszkuje ponad 100 tys. mieszkańców. Musicie to zobaczyć.

Zdecydowałyście się na powołanie do życia Cyfrowego Archiwum Bemowo. Zbieracie zdjęcie i materiały dokumentujące życie równie młodej jak Wy dzielnicy. Skąd to zainteresowanie?

Po pierwsze, fajnie jest powspominać czasy dzieciństwa. Dla nas, wychowanych w latach 80., te wspomnienia ogniskują się wokół podwórka, bo to tam spędzało się najwięcej czasu. A że obie wychowałyśmy się na Bemowie to zatęskniłyśmy za starymi kadrami bemowskich podwórek. Istotna była też dla nas potrzeba zakorzenienia w miejscu, w którym się mieszka. Bo można spędzić gdzieś wiele lat, a mimo to nie czuć się jak u siebie. W budowaniu takiego poczucia lokalnej tożsamości na pewno pomagają pewne symbole, charakterystyczne miejsca, które definiują dzielnicę – jej historia. Bemowo jest pod tym względem bardzo nieoczywiste, bo o jego historii niewiele się mówi i zapewne dla większości osób kojarzy się po prostu z osiedlami z wielkiej płyty. Postanowiłyśmy więc poszperać – we wspomnieniach mieszkańców i innych źródłach, żeby dowiedzieć się jak to z tym Bemowem jest.

Z jakich źródeł korzystałyście tworząc CAB? Na stronie znalazłem zdjęcie z wizyty Nixona w Warszawie zrobione na Lotnisku Babice – trzeba było sięgać aż do magazynu „Life”? Wydaje się, że życie młodej dzielnicy i wydarzenia z powojennej historii miasta powinny być dobrze udokumentowane.

Przede wszystkim gromadzimy zdjęcia z prywatnych zbiorów. To tutaj kryją się prawdziwe perełki, ujęcia z codziennego życia, z budowy osiedli – takie amatorskie kadry uruchamiają wspomnienia, do których każdy może się odnieść, bo sam na tle tych znajomych krajobrazów przeżył wiele, a ponadto podobne fotki ma w swoich albumach. Staramy się zbiory uzupełniać o materiały z prasy czy z archiwów lokalnych instytucji. Niezwykle cenne okazują się też informacje dostarczane nam przez pasjonatów lokalnej historii.

W przypadku lotniska sprawa jest bardziej skomplikowana – to był obiekt wojskowy i nie bardzo można go było fotografować. Zresztą chyba aż do lat 70./80. nie zaznaczano go nawet na planach Warszawy. Dopiero rozbudowa osiedli mieszkaniowych zmieniła tę sytuację. Tak więc dawne ujęcia lotniska możemy obejrzeć tylko na zdjęciach wykonanych przy naprawdę wyjątkowych okazjach, takich jak lądowanie Nixona w latach 50., albo w kilku starych filmach związanych z tematyką lotniczą.

Jaki obraz osiedla wyłania się z przesyłanych do was przez mieszkańców fotografii? Czy są jakieś miejsca, budynki czy wydarzenia, które wyjątkowo często się pojawiają?

Bemowo lat 70.-90., bo takich zdjęć mamy najwięcej, jest w naszym archiwum serią podwórkowych historii, na których tle bardzo wyraźnie widać, jak ta dzielnica się zmieniała. W pionierskich kadrach mamy wieże bloków w pustynnym krajobrazie i jeszcze dokładnie widoczną osiedlową infrastrukturę – chodniki, murki, trzepaki, hydrofornie. Potem w tle rodzinnych spacerów, wyjść na sanki, pierwszych komunii na ogromnych przestrzeniach między blokami jest już więcej zieleni i zabudowy publiczno-usługowej. Generalnie, na rozbudowanych Jelonkach i Bemowie Lotnisku widać pełne podwórka i zacieśnione więzi rodzinne. Trzeba oczywiście pamiętać, że te zdjęcia były robione w specyficznych sytuacjach.

1

Widok z balkonu bloku przy ul. Lencewicza 5, budowa ogrodzenia przedszkola. Rok 1984-1985. Fot. Janusz Osiecki

Jakiego charakteru zdjęcie przeważnie dostajecie? Takie, które dokumentowały jakieś wydarzenia rodzinne i przypadkowo miasto znalazło się w kadrze? Czy ludzie, którzy zasiedlali bloki dużo fotografowali?

Dawniej fotografowało się dużo mniej. Jeśli miałeś do dyspozycji 36 klatek filmu to raczej nie mogłeś sobie pozwolić na to, żeby połazić z aparatem po mieście i po prostu fotografować ulice i podwórka. Zdjęcia robiło się głównie przy okazji rodzinnych uroczystości, jakichś ważnych wydarzeń czy wakacyjnych wyjazdów. Stąd na wielu naszych zdjęciach Bemowo jest po prostu tłem dla pierwszego wiosennego wyjścia na rower czy wizyty na wesołym miasteczku.

Ale jest też odrębna kategoria – fotografie dokumentujące powstawanie osiedli. Ludzie przyjeżdżali na budowę, gdy wiedzieli już, że właśnie tu będą mieszkać. Fotografowali powstające bloki. Czasem też, już po przeprowadzce, wybierali się na fotograficzny spacer po okolicy. Dzięki temu właśnie mamy w naszej kolekcji trochę zdjęć pokazujących panoramy samych osiedli.

Jakie ogólny obraz wyłania się z tych wszystkich zdjęć? Czy można na ich bazie spróbować określić charakter dzielnicy?

Trudno w ten sposób analizować zbiory, bo większość naszych użytkowników nie robiła zdjęć z myślą o tym, że będą traktowane jako dokument. Tak jak wspomniałyśmy te fotografie są tylko skrawkami indywidualnych historii mieszkańców i ich rodzin. I chyba w tym właśnie tkwią moc i charakter naszej dzielnicy. Wszystkie mikroopowieści tworzą obraz, dla którego spoiwo stanowią elementy tworzące tożsamość Bemowa. Trzeba je tylko na nowo odkryć i uświadomić mieszkańcom, sprawić, żeby chcieli się z nimi aktywnie identyfikować. Takimi spoiwami – oprócz wspólnych doświadczeń z wielkiej płyty – są lotnicza historia Bemowa i pozostałości lotniska, obiekty militarne sięgające XIX w., unikalne leśne tereny Boernerowa i WAT-u. Trzeba je pielęgnować również dlatego, że coraz mniej w naszym mieście miejsc historycznych. Bardzo nas na przykład boli niepewny los wieży kontroli lotów przy ul. Wolfkego. Przecież to nie tylko ciekawy architektonicznie obiekt, ale idealne miejsce do animowania lokalnego życia kulturalnego, społecznego, pozarządowego.

2

Widok z balkonu bloku przy ul. Lencewicza 5. Rok 1984-1985. Fot. Janusz Osiecki

Bemowo jest dość zróżnicowane. Na Chrzanowie jeszcze niedawno były w większości pola, jest Boernerowo i Lotnisko Babice – czy jest coś co te wszystkie miejsca łączy.

Granice administracyjne Bemowa to kwestia arbitralna. Historycznie to są bardzo zróżnicowane tereny – mamy tradycje lotnicze i wojskowe, ale też rolnicze, jak na Górcach czy Chrzanowie. Na Jelonkach jeszcze w XIX w. powstał spory zakład przemysłowy – cegielnia Schneidra, której śladem są glinianki, z kolei Boernerowo to też odrębna, bardzo ciekawa historia, bo osiedle było budowane w duchu miasta-ogrodu… różnorodność jest fajna i nadaje charakter poszczególnym częściom dzielnicy. A jeśli mielibyśmy szukać wspólnego mianownika, to są nim ludzie – mieszkańcy, którzy mogą w tej coraz lepiej opisywanej i dokumentowanej różnorodności odszukać własne miejsca.

Macie okazje do rozmów z autorami zdjęć? Na jakie trudności czy niedogodnienia zwracali oni uwagę w pierwszych latach mieszkania na Bemowie?Czy Wy pamiętacie to podobnie? Jakie są wasze pierwsze, najlepsze i najgorsze wspomnienia z Bemowa?

Na samym początku osiedle było wielkim placem budowy. Dla kilkuletnich dzieciaków to była frajda – wspinanie się na hałdy piachu, zaglądanie do łyżki koparki. Ciężko mówić o jakichś problemach z punktu widzenia kilkulatka. Dla naszych rodziców pewnie było trudniej – bo na nowych osiedlach poza blokami nie było praktycznie nic. Na pocztę chodziło się lub jeździło na Stare Bemowo, po zakupy – jeśli nie do Hali Człuchowskiej, to PDT-u na Woli lub większych sklepów na Żoliborzu.

Podobnie wspominają to autorzy i ci, którzy komentują zdjęcia na naszej stronie. Ale po latach nie wybrzmiewa w tych wspomnieniach narzekanie na niedogodności. Chyba te wszystkie problemy wydają się na tyle odległe, a do tego czasy młodości zawsze się trochę idealizuje, że w efekcie dominują wspomnienia pozytywne. I to jest w tym całym przedsięwzięciu fajne, że Cyfrowe Archiwum Bemowa jest takim miejscem, gdzie ludzie wymieniają pozytywne komentarze.

3

Budowa pawilonów handlowych przy ul. Wyki, widok z bloku przy Karabeli 4. Z prawej strony widoczny blok przy ul. Wyki 9, w tle ulica Człuchowska i bloki przy ul. Siemiatyckiej. Rok: ok. 1985-1987. Fot. Apoloniusz Obojski

Większość blokowisk wyrosła na Bemowie około 35 lat temu. Co przez ten czas się zmieniło? Jak wy to oceniacie? Czy jest to widoczne na przesyłanych do was zdjęcia?

Przede wszystkim osiedla się zazieleniły, bo na początku dominował krajobraz księżycowy. Rozbudowały się sklepy i pawilony usługowe. Nie znaczy to oczywiście, że mamy już wszystko na miejscu, bo pod pewnymi względami Bemowo to nadal dzielnica peryferyjna. Nadal brakuje na przykład ciekawych miejsc kulturalnych.

Na pewno zmienił się sposób spędzania wolnego czasu. Kiedyś dla dzieci życie toczyło się na o wiele większej przestrzeni niż teraz. Nie byliśmy zamknięci, a jedynie trochę ograniczeni największymi ulicami. Obecnie rodzice chyba nie pozwalają się dzieciom zbytnio od domów oddalać. Każdy pamięta, że miejscem do zabaw mogły być trzepaki czy dość tajemnicze hydrofornie. Sporo czasu spędzaliśmy w ogródkach znajomych mieszkających na parterze czy sprawdzając różne zakamarki osiedla. Czy ktoś teraz jeszcze musi krzyczeć do kolegów z ósmego piętra, żeby zeszli na dół? Ktoś wchodzi na dachy klatek po piłki, które tam zawsze wpadały?

Czy ocena Bemowa zmieniła się jakoś na przestrzeni ostatnich lat? Jak zmieniał się obraz dzielnicy w oczach mieszkańców?

Z punktu widzenia lokalnych archiwistek, którym wprawdzie udało się odkryć i zgromadzić obszerny, lecz nadal wyrywkowy i niereprezentatywny materiał o dzielnicy, nie możemy pozwolić sobie na kategoryczne osądy. W naszej pracy nie stosujemy tak ukierunkowanych metod i technik, nie czujemy się też uprawnione do wypowiedzi w imieniu mieszkańców. Swoją drogą twoje pytanie mogłoby stanowić ciekawy zaczątek poważniejszych badań socjologicznych.

4

Ul. Wolfkego, na pierwszym planie widoczne płyty, które dawniej wytyczały jedną z dróg kołowania lotniska Babice. Widoczne bloki przy Wolfkego 8 i 10, dalej blok przy Sołtana, w tle zabudowania ul. Pirenejskiej. Rok: 1987. Fot. Dariusz Wiszniewski

Jak oceniacie poziom  życia na Bemowie obecnie? Co wam się podoba a co was najbardziej denerwuje?

Jedne rzeczy podobają nam się bardziej, inne mniej. Ale nie chodzi o to, żeby gadać, ale żeby działać. Cieszy, że na Bemowie zaczyna się budzić lokalna tożsamość i że są tu ludzie, którym chce się robić fajne rzeczy, zupełnie oddolnie. Otworzyły się pierwsze klubokawiarnie (oby więcej!), powstaje pomysł założenia ogrodu społecznego w starym, opuszczonym sadzie przy Forcie Bema, jest szansa na to, że rozkręci się działalność społecznikowska przy Klubie Karuzela. Jeśli ludzie będą mieli poczucie, że są współgospodarzami tego miejsca i że mają wpływ, na to, co się na Bemowie dzieje, to będzie dobrze.

Jakie fotografie najbardziej interesują waszych czytelników/ fanów? Czy popularność którejś
z fotografii was zaskoczyła?

Zaskakujące jest to, że bardzo dużą popularnością cieszą się różnego rodzaju kadry, również te dotyczące wydawałoby się niszowych dziedzin. Swego czasu z ogromnym zainteresowaniem spotkały się na przykład zdjęcia lotnicze Fortu Chrzanów i Jelonek z 1939 r.  z płonącą Warszawą w oddali. Tematyka militarna stanowi ważny element coraz to nowych poszukiwań i identyfikacji dla pasjonatów lokalnej historii.

Naturalnie najwięcej sympatii i wspomnień wzbudzają sytuacje i obiekty, z którymi może identyfikować się największa liczba mieszkańców. To na przykład ujęcia pól sprzed powstania Hali Wola, potem budowy obiektu i spacerów z jeszcze żółtą Halą w tle czy budowa linii tramwajowej na Nowe Bemowo. Nasi użytkownicy mają różnorodne zainteresowania, trzeba jednak przyznać, że obrazy starych dobrych drewnianych placów zabaw na każdym robią wrażenie.

DSC_3797

Zarośnięte, zimowe Bemowo. Fot. Twarze Warszawy

Co chciałybyście zobaczyć na bemowskich zdjęciach z roku 2040?

To proste. Chciałybyśmy zobaczyć Boernerowo otoczone gęstym, pięknym, starym lasem i bardziej zielony Park Górczewska; tętniącą życiem kulturalnym wieżę kontroli lotów przy Wolfkego i istniejące Lotnisko, Karuzelę, mądrze zrewitalizowane Forty Bema. Chciałybyśmy po prostu, aby Bemowo nie zatracało swojego unikalnego charakteru, rozwijało się w oparciu o najcenniejsze elementy historyczne. Bez szacunku dla swojej historii Bemowo naprawdę stanie się betonową pustynią.


Więcej zdjęć możecie zobaczyć na stronie Cyfrowego Archiwum Bemowa.